Nie jestem doskonała, ale doskonale się z tym czuję !

Mam wrażenie, że posiadamy spore predyspozycje do popadania w skrajności.
Na różnych płaszczyznach życia.
Jeśli patrzę na kobiety to przeważnie widzę albo smutne, saute twarze albo za mocno umalowane w niechlujnych makijażach.
Mężczyzn albo niedomytych albo metroseksualnych …i nie wiem już czy te spodnie rurki nie hamują krążenia.

Albo nie czytamy wcale albo jak już gawędzę z kimś rokującym …to mam wrażenie,
że robi popis erudycji, że chce być zwinny w temacie, niczym rumuńska gimnastyczka
…i tracimy lekkość, a zaczynamy jak na lekcji polskiego jakieś rozprawki o dupie Maryny. . .
Nie chcę tu pisać traktatu z filozofii arystotelesowskiego „złotego środka” …tym bardziej, że sama czasem zachowuję się irracjonalnie i środka jakoś nie widać.
Pnę natomiast do tego,  że z takiej szamotaniny i poszukiwań …wpadamy
w pułapkę …dążenia do „doskonałości”.
Często niestety źle pojmowanej.

Modelka: Monika Butryn

Modelka: Monika Butryn

Nagadano nam, że „bałagan jest zły a skrajny porządek też nie za bardzo” …i po konsultacjach i po edukacjach różnych podkręcamy sobie śrubę.
Bo czy ja muszę być perfekcyjna panią domu i perfekcyjna matką
i perfekcyjna żoną i perfekcyjna wizażystką i perfekcyjną córką
i perfekcyjną blogerką i perfekcyjną sylwetką i…?
Oczywiście, że namawiam do pewnego poziomu i jestem za jakością życia. Gdzie jednak kończy się jakość a zaczyna tortura?

Kilkanaście lat temu …a pracowałam wówczas w korporacji i po raz kolejny skrytykowałam jakieś dyrektywy przełożonego, koleżanka zapytała mnie: „…a czy od siebie też tyle wymagasz?”
Pomyślałam sobie: „Moja kochana, gdybyś Ty wiedziała ile ja od siebie wymagam… nie zasnęłabyś z przerażenia i wstała zmoczona”.
Notabene, do dziś uważam jej pytanie za bardzo dobre.
Wymagać należy przede wszystkim od siebie, ale wymagać mądrze.
Bo popadanie w kierat wymogów jest bardzo krzywdzące, morduje naszą radość i spija energię do ostatniej kropli.
Jest nawet okrutne.
Tacy ludzie nie odpoczywają nawet w nocy. Jakby ciągle byli w „trybie czuwania”.
Ciężko jest im zrelaksować się, odpłynąć, zapomnieć .
Mają mnóstwo wspaniałej energii dla innych ludzi… ale brakuje im jej dla samych siebie. Nie ma już paliwa.
Albo jest jazda „na rezerwie”.
Niedawno znajoma dziennikarka, mądra kobieta powiedziała mi „Bądź skąpa (w sensie by nie tracić swojej energii nadaremno), nie rzucaj pereł przed wieprze. Trzymaj siebie dla siebie.”
W pierwszej chwili wydało mi się to nie do przyjęcia, jednak uważam
te słowa za niezwykle ważne.
To słowa do których dojrzewa się długo. Łatwo je koślawo zinterpretować.
Nie chodzi o to by być samolubem i egocentrykiem.
Uważam nawet, że to nie talent doprowadził mnie do tego punktu w jakim jestem, ale empatia właśnie.
Sama nie raz powtarzam kobietom „bądź dla siebie dobra”.
Nie oczekuj od siebie za dużo, nie zrodzisz frustracji …bo frustracje to nic innego jak niespełnione pragnienia.
Rozwój nie polega tylko na robieniu kolejnych kursów językowych
i innych szkoleń by nie zginąć w tłumie.
Rozwój to także zrozumienie swoich potrzeb …bycie dla siebie wyrozumiałym i dobrym właśnie.
Pogłaskaj w sobie małe dziecko a nie będziesz ujadał na innych ludzi jak wściekły pies.
Nie musimy być idealni. Bez skazy.
Nie musimy stać w Sevres pod Paryżem jako wzorzec cnót niebiańskich.
Dziewczyny, chłopaki bądźmy dla siebie dobrzy.
Na wiosnę i na zawsze.
Na złość wrogom.
Krew niech krąży swoim tempem.
Oddychaj, klnij jeśli masz ochotę, nie pij za dużo wina.
Wino jak krew ma swoje tempo.
Nie lubi pośpiechu.

ściskam,
M

Comments ( 2 )

  1. ReplyEwelinaMK

    po raz kolejny wielkie ♥

  2. Replymaria.theresa

    Tak..nie lubi pospiechu...Dziecko w szczegolności nie lubi,bo nie moze szybko poznać tego świata,jego działania,mama może mu powoli wyjaśniać.W biegu nie poznamy głębi, w biegu poznamy wierzchołek..czegoś tam..zaledwie. Ale niektorzy biegną,bo nie muszą sie wgłębiać,męczy ich przystanięcie na moment i wyduszenie z siebie jakichs refleksji..dlatego lepiej bignac dalej i dalej..Czyż nie..?Ja czasem myślę,ze tzw. rozwój jest przyjmowany jako nakaz, a nie osobista potrzeba..Wtedy frustracja,ze nie wychodzi..ze sie nie nadaję..A kto mowi,ze tylko w językach obcych sie poznaje rozwoj..? a może w kontakcie ze staruszką sasiadką..?

Dodaj komentarz