Słowa za ciasne

Nie jest to być może palący problem , jednak co raz częściej mam poczucie, że nie ma w języku polskim słów, które dobrze by oddawały moją pracę .

Język, którym posługuję się opisując swoją pracę wizażysty i specjalisty od wizerunku … jest polski , malarski , zawsze zależało mi by był czytelny i barwny jak chagallowe, oniryczne płótno …staram się mówić do rzeczy a przede wszystkim do ludzi . Kiedy chcę opowiedzieć czym się zajmuję mam do dyspozycji karkołomne sformułowanie „kreowanie wizerunku „.
Karkołomne bo wydaje mi się zbyt pompatyczne i jakieś nie szyte na miarę potrzeb ludzkich …czy gdybym szła po poradę do specjalisty w tej dziedzinie … czy chciałabym być wykreowana?

Brzmi co najmniej jak „wydumana ” . A ja w obliczu takiego nazewnictwa jawię się jako demiurg , który spoczął na chmurze i kreuje. Nie je nie pije, tylko kreuje To co robię ma być dla ludzi zatem nie może być ani odrealnione ani wydumane , całe w woalach i piórach niczym strojna kiecka z pokazu haute couture. Kreator wizerunku …brrr …brzmi dystyngowanie i antypatycznie…a kreacja zawsze będzie kojarzona jakoś nazbyt teatralnie .

Tak samo rzecz ma się ze słowem „stylizacja”. Ma ono dla mnie jakieś sztuczne konotacje . Kiedy ktoś mówi ” masz ładną stylizację” brzmi to dla mnie mniej więcej „fajnie jesteś przebrana” Słowo „stylizacja” to jak operacja …przeszczepiam sobie nie swoją twarz. Mnie zawsze chodziło o to by ubierać z klasą , ze smakiem albo z fantazją , ale nie przebierać , nie tworzyć sztucznych stylizacji. Nie mniej stylizować siebie lub kogoś mogę np. na potrzeby sesji zdjęciowych …pod warunkiem ,że mam ,jak aktor, do odegrania jakąś rolę …rolę porzuconej kochanki, niepokojącej kobiety wampa, czarnej wdowy etc . Tu potrzebny jest oprócz emocji …rekwizyt , odpowiedni anturaż , specyficzny makijaż, właśnie stylizacja …by wytworzyć odpowiedni klimat.
Ja natomiast ubieram się a nie stylizuję na kogoś . Uwierałoby mnie to i czułabym się jak w masce …muszę czuć, że jestem w swojej skórze…w konkretnych kolorach odpowiednich do mojego typu urody a przede wszystkim do mojego samopoczucia . W fasonach , które dodają mi kobiecości i nie krępują. A także w stylu jaki jest odpowiedni do mojego temperamentu i osobowości. Bo czyż nie byłabym śmieszna w stylizacji na subtelną, pastelową kobietę-mimozę? A przede wszystkim nie byłabym sobą . Nie mówię tu o naturalności , o tym, że mam wyglądać jak mnie Bóg stworzył. Ale o pewnych warunkach jakie mi daje natura i jakie ja wiarygodnie mogę podrasować. Uważam , że stylizacje nawet jeśli są tylko do zdjęć także powinny być w konwencji dostosowanej do osoby je noszącej. Dotyczy to także aktorów…i ich emploi . Są przecież tacy, którzy genialnie wpisują się rolę amantów i nigdy nie zagrają np. małorolnego chłopa, są także tacy, którzy grają tylko bandytów i nigdy nikt nie obsadzi ich w roli troskliwego ojca . Nie chodzi o szufladkowanie, ale o wiarygodność. To jak wyglądamy, kim jesteśmy determinuje to w jakim stylu odnajdziemy się najtrafniej . Natury nie oszukasz .

Szukajmy swojej twarzy …ale odrzućmy maski … dobry wizażysta czy osoba doradzająca nam w sprawach wyglądu będzie to wiedziała …jak ( nie mam lepszego słowa ) kreować, żeby nie przekombinować, by nie stracić tego co w Was najfajniejsze, Was samych. Żeby stylizacja nie szła o dwa kroki przed Wami. Jak widzicie wciąż poruszam się między ” stylizacją” a „kreowaniem „. …bo ubrać w słowa jest jeszcze trudniej niż ubrać w ubrania.

Artykuł opublikowałam na Modny Lublin

Comments ( 3 )

  1. Replyolivier karski

    Nie opisuj nic. Nie musisz. Czyń a czyny się same obwieszczą. Istotnie nasz język nikczemnej miary bywa, zwłaszcza gdy rzecz dotyczy nowinek napływowych. Gdybym tak miał siłę sprawczą, mogącą przedzierzgnąć się w siłę słowotwórczo-ustawodawczą, zaraz dokonałbym cudownego rozmnożenia. Litery w bezustannej kopulacji kreowałyby słowa, mioty słów, narody fraz. Popłynąłby potok nowosłów. Monika B. i jej podobne (choć o to trudno – zabrzmiało jak czyste włazidupstwo) stałyby się estetystkami, wyglądystkami… czy nawet upiększystkami. Z niektórymi fantazjami należałoby się obyć, niektóre ugłaskać, bo niekiedy nieco narowiste, ale jedno jest pewne wszystkie byłyby nasze, swojskie, rodzime i celne.

  2. Replyczerwcowa

    Nie kreator a odkrywca wizerunku..

  3. ReplyAgnieszka Adamczyk

    ,, ...jakie ja wiarygodnie mogę podrasować. ,,To mi wystarczy , juz nie moge sie doczekac kiedy oddam sie w pani rece

Dodaj komentarz